sobota, 20 czerwca 2015

Maybe someday...

Przedwczoraj wieczorem wróciłam z wycieczki. Jeśli ktoś spyta o wrażenia to bez zastanowienia odpowiem, że było świetnie, fantastycznie, podam same pozytywne epitety. Ale jeżeli się nad tym zastanowię i będę miała odpowiedzieć naprawdę szczerze, to mam wrażenie, że w tym wszystkim było coś udawanego. Nie wiem, może udawana ja. Ten entuzjazm był przesadny. Nie mówię, że było źle, bo nie było. Naprawdę dobrze się bawiłam z moimi znajomymi, ale tak z wnętrza mnie, z jakiegoś głębokiego kącika, który łatwo przestać zauważać biła pustka. Nie wiem... Alan tam był. To po części pewnie dlatego. Bo ciągle głupio tęsknię, ale przynajmniej nie robię już sobie nadziei na to, że wszystko może się jeszcze naprawić. Już teraz wiem, że nawet gdyby chciał wrócić nie pozwoliłabym na to, ale ciężko ignorować rok wspólnego spędzania czasu i przejść nad nagłym końcem tego wszystkiego do porządku dziennego. Może kiedyś... Ale wracając do wyjazdu. Pojechaliśmy rowerami, jedliśmy niezdrowe żarcie, tańczyliśmy, śmialiśmy się, mój przyjaciel zerwał z okien firanki, tylko po to, żeby wytrzeć nimi stopę z pasty :) Kręciłyśmy się, huśtałyśmy na huśtawkach jak dzieci, przeskakiwałyśmy bramę, graliśmy w coś typu biegu na orientację, który był bardzo zabawny, biłam się na żarty z przyjaciółką... Bardzo beztrosko. Będę ten wyjazd wspominać bardzo pozytywnie, tego jestem pewna. Poza tym przeczytałam ostatnio świetne książki, a mianowicie "Maybe Someday" Colleen Hoover oraz "Tajemnicę" Michelle Hodkin. Obie wywarły na mnie ogromne wrażenie. Polecam je do przeczytania naprawdę każdemu. Na zachętę może piosenka z jednej z tych książek.




3 komentarze:

  1. To musiała być bardzo fajna wycieczka :) W sumie ja tak sama miałam na swojej. Nagle ogarnęła mnie taka melancholia, smutek i siadłam sobie sama na mokrej ławce z dala od innych ;) O, i z firanką było u mnie podobnie! :D Tylko nikt nią stóp akurat nie wycierał ;)
    O, jeszcze nie czytałam żadnej książki pani Hoover, ale zastanawiam się nad tym, czy by nie spróbować zabrać się za którąś z jej powieści.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytanie numer 1 - czego nie mówisz, ze już żyjesz?
    Pytanie numer 2 - a wzięłaś patelnię?
    Pytanie numer 4 - ciebie też nachodzi sezon na hennę i tatuaże we wszelkich możliwych miejscach?
    Pytanie numer 5 - zauważyłaś, że nie było pytania numer 3?
    Pytanie numer 6 - czy firanki przeżyły operację?
    Pytanie numer 7 - NAPRAWDĘ jestem ciekawa, co powiesz o nowym kawałku Samca Alfa. Tylko się nie popłacz, chyba że ze śmiechu nad moją głupotą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sorry, moje życie jest ostatnio zakręcone i pełno wyjazdów się zwala, na nic czasu nie ma.. Patelnie wzięłam i skończyło się na tym, że patelnia wylądowała na głowie przyjaciółki :D O tak! Henna to coś co kocham, henna to coś co lubię ;) Zauważyłam brak trójki! :) Firanki.. nie do końca, 6 żabek, którymi się je przypina zmarło ^^ Idę czytać, ocenię za chwilę :)

      Usuń