czwartek, 4 czerwca 2015

Wewnętrzna masochistka ożywa

Czasami są takie dni, w których wszystko jest fantastycznie, a później nagle BUM i się sypie. Jedno wydarzenie rozpoczyna lawinę kolejnych. Dziś się coś takiego u mnie stało, nie będę was wtajemniczać, bo to bardzo prywatne. No i nagle zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście wszyscy ludzie wokół mnie są tak bardzo zakłamani. W oczy przyjaciele, a za plecami skurwiele. Dziś było mi smutno. Smutek często ożywia we mnie wewnętrzną masochistkę. Rozpoczyna się wtedy prawdziwy obłęd. Głowę wypełnia kłębisko myśli, łzy zbierają się pod powiekami, a mnie otacza cisza. Nie odzywam się, nie skarżę, nie pozwalam krwi duszy zmoczyć mojej twarzy. Dziś rozmyślania uciekły w stronę przyjaźni i tego, jak ludzie są fałszywi. Już nie wiem, komu mogę ufać. Myślałam, że ten etap mam już za sobą. Jakiś czas temu drastycznie zmniejszyłam grono osób, które do siebie dopuszczałam i myślałam, że zostali tylko ci prawdziwi, a tymczasem ciągle odkrywam kolejne kłamstwa, następne obelgi za plecami. Żeby sobie dołożyć wspominam wszystko, co związane z Alanem. Sprawdziłam jego konta na facebooku, asku... I to boli. Ale chcę zapomnieć o bólu i przywołać uśmiech. Życie jest za krótkie na takie żałosne smutki. Dlatego piszę do was. Traktuję was jak przyjaciół, jako kogoś, kto mnie wysłucha, ale nie będzie oceniał. Jest mi dzięki temu lepiej. Pomagacie mi się odbić i jestem wam za to tak bardzo wdzięczna... Zamierzałam napisać coś optymistycznego, powstawiać zdjęcia. Ten post miał być o kwitnących piwoniach, wyszło inaczej. Do następnego razu postaram się ogarnąć. Przepraszam, że nie zebrałam się w sobie i nie napisałam o wyjeździe na rowery, nowej znajomości czy procesji, ale czułam, że muszę się wygadać. Nie miejcie mi tego za złe. Następnym razem naprawdę się poprawię, będą zdjęcia, których narobiłam ostatnio trochę. Tak więc...do napisania?


12 komentarzy:

  1. Najpierw musi być gorzej, żeby potem mogło być lepiej:)
    Dasz radę:)

    http://juliaxiggy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nyoy... Posłuchaj sobie "jaka piękna tragedia" i pomyśl, że ktoś będzie potem zachwycał się taką piękną historią, czym przyczynisz się do historii sztuki. A tak na poważnie, to ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No, jedziesz ze mną ŁAAAAAAAAAAAAAAAA! Kij, że będzie śmiesznie. Pośmieją się i kij im w oko. Już? To teraz wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, walnij brata w łeb, wydech, wdech, tak, patelnią też możesz, wydech. No i jedzeimy dalej, będzie dobrze ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, Kuro... Uwielbiam Cię, naprawdę. Ten komentarz to dla mnie tak wiele, że nawet sobie tego nie wyobrażasz.

      Usuń
    2. Oj tam, nie przesadzaj. Acha, pozdrów brata, jak jeszcze kontaktuje ;P (nie, żebym była pewna, ze go posiadasz. Jak nie, to wymień słowo brat na tego, kto oberwał patelnią)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Dostałaś to zdjęcie naHangout'cie?

      Usuń
    5. zdjęcie? jakie zdjęcie? nic mi nie wiadomo o żadnym zdjęciu... mam nawet dwóch braci także ten.. ;)

      Usuń
    6. Serio? Popatrz na aplikacje hangout. Albo podaj mi maila

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś nie myślała tyle o alanie i znalazła kogoś wartego Ciebie i Twojego szczęścia. Jutro może być lepiej :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie lepiej - zawsze w końcu nadchodzi chwila, kiedy wszystko będzie dobrze...
    "A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój" - tak śpiewała Budka Suflera...
    Kiedyś spotkasz taką osobę, która nigdy cię nie zrani, nie opuści bez słowa.
    Trzymaj się dzielnie!
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Spoko, jak masz taki humor to aż głupio byłoby pisać jakiś przeszczęśliwy i radosny post o piwonii ;). Rozumiem to, tez mam taki problem-nigdy nie wiem, kto jest, a kto nie jest moim przyjacielem. Trzymaj sie <3
    opowiastki--prawdziwe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego trzeba być optymista ;)

    http://mikijiu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń