wtorek, 6 grudnia 2016

I jedno małe, wielkie dziękuję

Wow, naprawdę nie spodziewałam się, że ktokolwiek jeszcze tutaj zagląda, a to, że zaglądacie jest dowodem na to, że ktoś może jednak docenia to, co robię. Chciałabym wam za to podziękować. Aż się człowiekowi ciepło na serduszku zrobiło jak coś takiego zobaczył ^^ Ale to nie jest moje jedyne dziękuję. W swoim życiu zbyt rzadko wymawiam to słowo. Bo choć jestem cholernie wdzięczna za moje życie, za ludzi którzy mnie otaczają, za rodziców, nie umiem dziękować. Pomyślałam, że wspomnienie świętego Mikołaja to dobry czas na takie szczere podziękowanie. Tak więc DZIĘKUJĘ wszystkim, którzy bezinteresownie mnie wspierali, którzy byli takimi ciepłymi promyczkami słońca i topili lód w moim sercu. Chciałabym nauczyć się ubierać moje myśli w piękne słowa... chciałabym umieć wyrazić to, co czuję. Tymczasem niech uśmiech, który ostatnio wreszcie częściej gości na mojej twarzy będzie cichym szeptem, który nieliczni będą potrafili dostrzec, dziękuję.



Wiem, że to wiele prosić was o cokolwiek po tak długiej przerwie i tak niewiele dając od siebie, ale nie mogę się powstrzymać. Kuzynka wysłała mi niedawno link do książki napisanej przez nią i jej szkolnych kolegów. Może ujawniam trochę zbyt wiele o swoim środowisku, może nie powinnam, ale po jej prośbie nie mogę się powstrzymać. Jeśli możecie oddajcie proszę głosy na "Cienie wojny". Zachęcam też do lektury w te długie wieczory :) https://ridero.eu/pl/books/cienie_wojny/